No i proszę, klopoty z zasiegiem sprawiły, że nawet nie zauważyłam, że nie wrzucil mi się w piatek mój post...
A zatem troszkę spóźniony i nieco przekorny:
Miało być o czymś innym pod "jot (Arne poczeka..Ola - strzelałaś bezbłędnie tym razem;):, ale postanowiłam, że będzie o jesieni...
Pora dobra a Ola z bloga Moje Fascynacje, Moje Inspiracje, Moje Pasje troszkę mnie sprowokowała i oto odpowiedź:)
Zdarza mi się tęsknić latem za jesienią - zwłaszcza za takimi chwilami, kiedy siedzę z herbatą i książką, w domu pod kocem a za oknem szaleje zawierucha. Jest ciepło, spokojnie, płoną świeczki a wszystko, co na zewnątrz tak bardzo mnie nie dotyczy.
Ale potem przypominam sobie, jak bardzo nie lubię zakładać na siebie połowy swojej szafy zanim wyjdę z domu, kataru cieknącego z nosa mojej córki i błotnych odcisków łap mojego psa na białej kuchennej podłodze...
W tym roku wyjątkowo absolutnie nie tęsknię. Chłonę słońce, ciepło i ciągle mi mało.
Tak więc kochana jesieni, wpadaj na herbatę, ale w październiku;)
zdjecia: modernhupburn.tumbrlcom, resolutewoman.tumbrlcom




















































