niedziela, 25 maja 2014

WZORY. I AGNETHA HOME.


Weekend nie przyniósł zmiany tempa. Sobota wyliczona na minuty: piknik w szkole, urodziny kolegi Oliwki, zakupy, odgruzowanie domu po tygodniu w pędzie, ale kiedy dowiedziałam się, że Agnetha będzie na Wzorach - warszawskich targach designu, nie mogłam sobie odmówić przyjemności wyskoczenia tam choćby na chwilę. Zgodnie z zasadą, jeżeli Ci się wydaje, ze masz za dużo zajęć - znajdź sobie kolejne, zorganizowałam się tak, żeby dać radę:)

Właściwie pojechałam specjalnie po jeden przedmiot, który podejrzałam kiedyś u Ani Scraperki. Całkiem niedawno, a zaznaczę, że całe dzieciństwo spędziam na bezskutecznych poszukiwaniach, znalazłam czterolistną koniczynę. Od tej pory szukałam dla niej idealnego miejsca. I znalazłam:) Zobaczcie.

Podczas Wzorów odkryłam jeszcze wielu innych ciekawych wystawców, ale o nich kiedy indziej. Dzisiaj zachwycam się, nieustannie zresztą, Agnetha Home;)
Agnetha, strasznie się cieszę, że mogłam Cię poznać. Jesteś zachwycającą osobą i teraz wszystkie przedmioty, które mam od Ciebie nabrały dodatkowej wartości. Z całego serducha życzę Ci sukcesów z Agnetha Home, bo to co robisz jest absolutnie wyjątkowe.
Mam nadzieję, że uda Ci się podbić serca warszawiaków:))

Blogowych kobietek była wczoraj dużo więcej. Bardzo się cieszę, że mogłam Was spotkać i okazałyście się zupełnie prawdziwe a nie wirtualne:)
 










środa, 14 maja 2014

ZAPROSZENIE DIY


Pomimo strasznego zabiegania i umiarkowanego optymizmu związanego ze zbliżającym się wydarzeniem, nie mogłam sobie odmówić znalezienia w tym całym bałaganie odrobiny przyjemności i przygotowania zaproszeń. Lubię, kiedy moje dziubanie do czegoś się przydaje;) 
A ponieważ ostatnio mam dużą słabość do wszelkiego rodzaju wytworów papierowych, moją słabość do kaligrafii już znacie, grzechem byłoby tego nie wykorzystać:)
Tak więc już wiecie - kiedy mnie nie było tutaj, siedziałam wysmarowana klejem i tuszem i zaplątana we wstążki:) Efekt poniżej.

 








sobota, 10 maja 2014

WEEKEND.

Nareszcie jest! Mam wrażenie, że ostatni tydzień trwał miesiąc. Dlatego tym weekendem mam zamiar się cieszyć poczwórnie;) Czas na same przyjemności, czego i Wam życzę!




niedziela, 4 maja 2014

OGRODOWE MARZENIA I INSPIRACJE.


Witajcie. Jak Wam upływa majowy weekend?

Ja po wczorajszym dniu, który zaczął się od śnieżycy (tak, tak!) a skończył na szóstej kawie, dzisiaj wraz ze słońcem wracam do życia.

Wraz ze zniknięciem chmur, znowu chce mi się wszystko. Dzisiaj na tapecie - ogród:)
Ogrodnik ze mnie bardzo kiepski i oprócz trawy niewiele udaje mi sie wyhodować;) , ale w zasięgu moich możliwości na pewno jest taras, na który mam już w tym roku pomysł.
Wszystko wskazuje na to, że uda nam się już niedługo zrealizować moje marzenie, czyli go zadaszyć. Nic mnie tak nie frustruje i zniechęca, jak konieczność zbierania wszystkich poduch przy okazji każdego, nawet drobniutkiego deszczu...wrrrr....dlatego zazwyczaj po drugim takim deszczu, rezygnuję ze wszystkich dekoracji. Tym razem jest szansa, że będzie inaczej:) a taras wreszcie będzie wyglądał tak, jak sobie to wymarzyłam.



 1/2/3/4/5/6 www.loftbar.pl 7/ www.ikea.pl 8/ www.leroymerlin.pl

Do przygotowania kolażu użyłam przepięknego zdjęcia Line Klein, zdjęcia wykonane dla marki Made by Hands. Zajrzyjcie koniecznie na stronę tej fotografki - cudowne zdjęcia!

Kolejny, poza zadaszeniem tarasu wielki wiosenny projekt to siedziska z palet...zobaczymy, co nam z tego wyjdzie;)



 A poniżej jeszcze kilka inspiracji.

 Via style-files.com

Via interior value


        Via Muy Bien

sobota, 26 kwietnia 2014

I LOFT YOU BERLIN.


Coś Wam powiem. Dzisiaj są moje urodziny.
Dlatego właśnie tu jestem - dzień spędzam na przyjemnościach:) Takich zwyczajnych przyjemnościach.

Niezwyczajne przytrafiły mi się kilka dni temu.
Tak się składa, że Justin Timberlake (dziękuję JT, to naprawdę miłe z Twojej strony:) postanowił zagrać koncert w Berlinie, prawie w moje urodziny - dla niego byłam gotowa je przesunąć;)  I przesunęłam - oficjalnie urodziny obchodziłam zatem w czwartek:)
W Berlinie.
Uwielbiam to miasto. Jak dziecko spędziłam tam mnóstwo czasu, więc była to też podróż sentymentalna. A ponieważ Berlin znam dosyć dobrze, mogliśmy pozwolić sobie na pominięcie klasycznych "must see" Berlina (no trochę jednak zobaczyliśmy - pierwszej nocy zafundowaliśmy sobie prawie czterogodzinny spacer, więc zahaczyliśmy też o zabytki. Uwielbiamy zwiedzać miasta nocą:))  i zapuściliśmy się głębiej i tak bardziej w kierunku, który nas interesował.
Przywiozłam mnóstwo inspiracji i nowych pomysłów. Spójrzcie na zdjęcia - może znajdziecie też coś dla siebie). Ja uwielbiam słoikowe lampy, kwiaty w miednicach, drewniane skrzynki powieszone na sznurach...myślę, że wykorzystam je w tegorocznej tarasowo-ogrodowej aranżacji.

 Catalonia Berlin Mitte recepcja

Przede wszystkim nocowaliśmy w rewelacyjnym hotelu. Nie ukrywam, ze wybrałam go tendencyjnie;) zgodnie z moimi preferencjami:))) loft w najczystszej postaci, w starej dzielnicy wschodniego Berlina. Przepraszam za jakość niektórych zdjęć - robione telefonem:))






Słoikowe lampy! I love it!

Potem znaleźliśmy miejsce niemal idealne - stare samochody w loftowej hali. I przepadliśmy na dobre. Mój A. kolekcjonuje, składa i wielbi oldtimery a ja...wiadomo co:)





Kiedy już udało się wyrwać chłopa z garażu:)))) pojechaliśmy na Kreuzberg. To urocza dzielnica, skupiająca artystów, pełna knajpek, antykwariatów...











 
Bikini Berlin - nowy, "hipsterski";) dom handlowy na Kurfurstendamm


 A potem był niezapomniany koncert i nocny powrót do domu. O 9.00 w piątek byłam już  w pracy:)))
Udanego weekendu! U nas leje:(











sobota, 19 kwietnia 2014

WIELKANOC.

O matko! Chyba zdążyłam.
Właściwie gdyby nie moja mama, która wzięła na siebie większość kulinarnych obowiązków, to bym nie zdążyła a tak w zasadzie wszystko ogarnięte:)
Zatem wpadam tutaj, usmarowana farbą, mieniąca się brokatem, z lekką rozedmą płuc od robienia wydmuszek, żeby życzyć Wam cudownych, wiosennych Świąt!

PS> Agnetha - Twoja taca rządzi;) mogłabym ją fotografować non stop:)
PS> Na zdjęciu wystąpił też wianek z piórek od Agi spod Jabłonki. 
PS> Jajo stemplowała moja córa;)








 






czwartek, 17 kwietnia 2014

WIOSNA W DOMU.

Wiem, wiem, że na blogach królują zdjęcia kwiatów, ostatnio może nieco wyparte przez jajka, ale dzisiaj nie mogę się powstrzymać. Znowu mamy słońce, znowu pachnie wiosną a mnie znowu się chce. 
Przygotowań do Świąt u nas jeszcze nie widać, mam nadzieję, ze w sobotę zdarzy się cud i zrobimy wszystko w jeden dzień;))
Za to mamy wiosnę w domu. Dosłownie! Popatrzcie!
I stwierdzam to z pełną odpowiedzialnością. Bratki w zlewie wyglądają najlepiej!;))))