wtorek, 5 listopada 2013
Taki mały, prosty myk.
Jesień to pora, w której tealighty królują w moim domu.
Zużywam ich jakieś setki tygodniowo, najchętniej w najprostszej postaci - na jakiejś podstawie, lub tak po prostu pozostawione same sobie.
Dlatego zachwycił mnie patent, który podejrzałam gdzieś, na jakimś blogu.
Takie proste, a jak cieszy.
niedziela, 3 listopada 2013
KRZESŁA IKONY No 3. Y-chair.
Kolejna w moim cyklu perełka to Y-chair, znane również jako WISHBONE Chair - ze względu na charakterystyczny kształt środkowej części oparcia.
To cudeńko zostało zaprojektowane przez Hansa Wegnera w 1949 i ugruntowało pozycję Danii, jako lidera w dziedzinie nowoczesnego projektowania. Produkowane jest w dalszym ciągu, już ponad pięćdziesiąt lat.
Inspiracją dla jego stworzenia były portrety duńskich kupców siedzących na chińskich krzesłach w stylu Ming. Podobieństwo uderzające, no rzekłabym plagiat:)
Mam wrażenie, że to krzesło, jak każda ikona, pasuje do każdego wnętrza. Do mojego też. Tak więc Święty Mikołaju, ekhm, ekhm...
zdjęcia: wegnerwishbonechair.com, casa vogue, fjellby.no, galenfrysinger.com, blog.ferm-living.com, lovenordic.blogspot.com.au,
To cudeńko zostało zaprojektowane przez Hansa Wegnera w 1949 i ugruntowało pozycję Danii, jako lidera w dziedzinie nowoczesnego projektowania. Produkowane jest w dalszym ciągu, już ponad pięćdziesiąt lat.
Inspiracją dla jego stworzenia były portrety duńskich kupców siedzących na chińskich krzesłach w stylu Ming. Podobieństwo uderzające, no rzekłabym plagiat:)
Mam wrażenie, że to krzesło, jak każda ikona, pasuje do każdego wnętrza. Do mojego też. Tak więc Święty Mikołaju, ekhm, ekhm...
zdjęcia: wegnerwishbonechair.com, casa vogue, fjellby.no, galenfrysinger.com, blog.ferm-living.com, lovenordic.blogspot.com.au,
sobota, 2 listopada 2013
środa, 30 października 2013
Scull.
Wczoraj wpadła mi w oko kolekcja halloweenowa Zara Home.
I wypaść nie chce.
W tym roku nie rozwinęłam się za bardzo z dekoracjami...ale te czaszki..strasznie stylowe. Coś czuję, że w przyszłym roku będzie tak:
Dynie baby boo, zamknięte w pięknym kloszu, ciężki świeczniki i taka piękna czacha.
Hmmm.
Wydaje mi się, że widziałam taką czaszkę u Dagi z My House Of Ideas.
Idę podziwiać.
I wypaść nie chce.
W tym roku nie rozwinęłam się za bardzo z dekoracjami...ale te czaszki..strasznie stylowe. Coś czuję, że w przyszłym roku będzie tak:
Dynie baby boo, zamknięte w pięknym kloszu, ciężki świeczniki i taka piękna czacha.
Hmmm.
Wydaje mi się, że widziałam taką czaszkę u Dagi z My House Of Ideas.
Idę podziwiać.
zarahome.com
wtorek, 29 października 2013
Jakie to proste. Czytamy.
Już dawno nie zaglądałam do żadnej książki.
Na łamach bloga oczywiście, bo przy łóżku piętrzą mi się stosy jeszcze nie przeczytanych, budzące we mnie wyrzuty sumienia i lekkie rozżalenie, że nie mam ostatnio czasu zapaść się w lekturze na kilka godzin, tylko tak sobie podczytuję po stronce.
Mimo wszystko pokusiłam się o jeszcze jedną książkę, bo zbiegła się z moimi ostatnimi przemyśleniami i działaniami.
A mianowicie maniakalnie pozbywam się zbędnych przedmiotów. Nie jest takie łatwie, decyzje często bolesne i odkładane w czasie, ale powoli, powoli porządkuję przestrzeń.
I mam wrażenie, że jakoś tak trochę łatwiej się oddycha.
Książka, którą znalazłam to "Sztuka minimalizmu" Dominique Loreau.
Autorka ma na swoim koncie jeszcze inne pokrewne tytuły: "Sztuka prostoty", "Sztuka sprzątania", "Sztuka planowania".
Z przyjemnością zajrzę do tej pierwszej, przynajmniej żeby sprawdzić, czy nie jest to bezwartościowy poradnik, jakich miliony na rynku.
Co myślicie o takiej minimalistycznej filozofii?
W mnie biją się dwie natury - z jednej strony cenię sobie taką ascetyczną estetykę, z drugiej zawsze szukam jednak przytulności, klimatu i jakąś małą kokardkę z zawijaskiem zawsze wcisnę;)
Ale czy minimalny zawsze musi oznaczać chłodny? i nieprzytulny?
zdjęcia: empik.com, an-echo-a-stain.tumbrl.com, buynothingnewforayear.com, expencivelife.tumbrl.com, tarafirmatumbrl.com, flickr.com
Na łamach bloga oczywiście, bo przy łóżku piętrzą mi się stosy jeszcze nie przeczytanych, budzące we mnie wyrzuty sumienia i lekkie rozżalenie, że nie mam ostatnio czasu zapaść się w lekturze na kilka godzin, tylko tak sobie podczytuję po stronce.
Mimo wszystko pokusiłam się o jeszcze jedną książkę, bo zbiegła się z moimi ostatnimi przemyśleniami i działaniami.
A mianowicie maniakalnie pozbywam się zbędnych przedmiotów. Nie jest takie łatwie, decyzje często bolesne i odkładane w czasie, ale powoli, powoli porządkuję przestrzeń.
I mam wrażenie, że jakoś tak trochę łatwiej się oddycha.
Książka, którą znalazłam to "Sztuka minimalizmu" Dominique Loreau.
Autorka ma na swoim koncie jeszcze inne pokrewne tytuły: "Sztuka prostoty", "Sztuka sprzątania", "Sztuka planowania".
Z przyjemnością zajrzę do tej pierwszej, przynajmniej żeby sprawdzić, czy nie jest to bezwartościowy poradnik, jakich miliony na rynku.
Co myślicie o takiej minimalistycznej filozofii?
W mnie biją się dwie natury - z jednej strony cenię sobie taką ascetyczną estetykę, z drugiej zawsze szukam jednak przytulności, klimatu i jakąś małą kokardkę z zawijaskiem zawsze wcisnę;)
Ale czy minimalny zawsze musi oznaczać chłodny? i nieprzytulny?
niedziela, 27 października 2013
KRZESŁA IKONY No 2. Ale jajo.
Dzisiaj z zadyszką, bo właśnie wróciłam z Łodzi - padam na nos po całym dniu zwiedzania Łódź Design Festival.
Ale ale... zanim o festiwalu, to chwila dla ikony z Mac Donald'sa;)
Tak tak.
Na dobre zakończenie weekendu the Egg Chair - absolutnie ponadczasowy projekt Arne Jacobsena.
Taki sobie zwykły fotel zaprojektowany w 1958 roku ... dla Hotelu Radisson SAS w Kopenhadze.
zdjęcia: blissfulbblog.com, tumbrl.com, theplumednest.com
W pierwszej chwili trochę mnie rozczarowała ta wiadomość, podobnie jak ta, że Egg Chair był wykorzystany jako krzesło w pokoju zwierzeń w pierwszej serii Big Brothera w Wielkiej Brytanii i jako element wystroju londyńskich Mac Donaldów. Takie dzieło w takich okolicznościach???
Ale po dłuższej chwili stwierdzam, że jednak się na to zgadzam. Bo gdzie ma być piękna sztuka użytkowa, jak nie wśród ludzi i dla nich...
To tak na fali dzisiejszych przemyśleń po ŁDF.
Jestem zachwycona, oszołomiona i chciałabym jeszcze, ale na litość boską...dlaczego prawie niczego nie można było dotknąć?
piątek, 25 października 2013
Oliwikowe urodzinki.
Dzisiaj kilka migawek z przygotowań i urodzinek Oliwki, które odbyły się w zeszłą niedzielę.
Dużo czasu i wysiłku włożyłyśmy w wymyślanie dekoracji i przygotowania.
Jedno było pewne - mają być konie.
I w zasadzie po tym wszystkim nie wiem, co sprawiło mi większą przyjemność: dekorowanie, czy samo przyjęcie.
A najlepszą nagrodą była pogoda, która sprawiła, że urodziny w stajni zmieniły się w beztroski rodzinny piknik w promieniach prawie wiosennego słońca przy ognisku i na konikach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























